„Kulać każdy może” – produkcja własnych kulek – Paweł Potomski

Kulki proteinowe na przestrzeni ostatnich lat zyskały niezwykłą popularność wśród łowców ryb karpiowatych. Nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem , że kulki na stałe wpisały się w kanon przynęt karpiowych, zyskując tym samym miano sztandarowej zanęty każdego łowcy okazów.

Przeglądając oferty ,które proponuje nam dzisiejszy rynek mamy prawo dostać prawdziwego zawrotu głowy. Przeróżne gamy aromatycznych boilies , o których sama myśl przywołuje mi zapach rodem z perfumerii, a także wielobarwne połączenia , z których niejednokrotnie udałoby się nam ułożyć tęczę jak z bajki.

Paleta wyboru jest niesamowicie szeroka i ośmieliłbym się stwierdzić, że wręcz nieskończona ponieważ z każdym rokiem przybywają nam nowe „cudowne-kulki” w pracujących otoczkach , inne z kolei dające fluorescencyjną poświatę , „naturalne” do których utworzenia wykorzystano tylko i wyłącznie organizmów żywych bądź częściowo rozłożonych – uważam , że warto pochylić się nad tymi „kwiatkami” i dogłębnie zastanowić aby te świetne kule nie okazały się przynętą na nas karpiarzy, którzy niejednokrotnie dajemy się ponieść fantazji szukając na siłę złotej przynęty , która i tak bez naszej wiedzy i doświadczenia jest niczym perła rzucona przed wieprze.

Najlepszą alternatywą dla gotowych mieszanek jest po prostu własnoręczne przygotowanie kulek domowym sposobem. Tutaj mamy wszelką dowolność gdyż to sami decydujemy co będzie składową naszej przynęty. Składniki dobieramy według własnego upodobania, a bogatsi w doświadczenie znad wody możemy nadać kulkom dowolny charakter smakowo-zapachowy.

Tworząc własny mix starajmy skupić się nad jego zawartością odżywczą aby stanowił o ile jest to możliwe konkurencję dla żyjątek podwodnych, które w starciu z naszymi boilies przypominają mi sceny walki Dawida z Goliatem. Nie możemy również dopuścić do tego aby kulki były na wzór kolorowych wydmuszek -z zewnątrz wystrojone i kuszące swoim wyglądem a w środku puste i nie mające nic do zaoferowania.

Chciałbym przedstawić wam amatorski proces produkcji kulek przy użyciu matrycy, parowaru i maszynki, z takim sprzętem nie podbijemy świata , ale na własny użytek bez dwóch zdań nakręcimy parę kilogramów wartościowych protein. Należy zaznaczyć , że parowanie kulek jest bez wątpienia doskonalszym rozwiązaniem aniżeli gotowanie, dlatego jeżeli mamy możliwość zawsze starajmy się aby proces obróbki termicznej wyglądał w taki a nie inny sposób.

Do sporządzenia mieszanki tzw. miksu użyłem gotowego komponentu od Daniela Filarowskiego w postaci bazy, jest to połączanie wszelkiego bogactwa które daje nam uprawa ziemi – kompozycja zbóż ; poekstrakcyjnych śrut,mączek, wywaru kukurydzianego, otrąb a wszystko to z dodatkiem tłuszczów i niezbędnych witamin.

Taka propozycja już sama w sobie obfituje w białko roślinne lecz bez dodatków klejących nie otrzymamy z tego ciasta o odpowiedniej konsystencji dlatego też w mojej recepturze stanowi 50% miksu. Postanowiłem urozmaicić sypką część dodając mączkę rybną , która nada doskonały profil całości tym samym podniesie zawartość protein i aminokwasów.

Większość karpi z wyjątkiem tych dzikich nie pochodzących z hodowli były przez pewien czas karmione „królową wszelkich przynęt” – kukurydzą.

Do tej pory uważam , że jest to świetna zanęta i przynęta dlatego mączka kukurydziana stanowi pewny filar miksu na kulki , obok niej mąka tortowa z racji na właściwości klejące jak i słodka serwatka w proszku pochodzenia mlecznego. Mając tak skomponowany przepis możemy pokusić się o dodanie garści konopi lub murzynka dla lepszej pracy naszych kul.

Pierwszą czynnością jest wbicie jaj do naczynia i rozmieszanie , następnie możemy dodać przeróżne dodatki, aromaty ( ja użyłem truskawkowy), konserwant czy płynne pokarmy – możliwości jest wiele należy zawsze kierować się własną ideą gdyż nie raz przekonać się można, że utarte schematy okazują się być zgubne.

Do płynnej części dodajemy suchy mix aż do momentu uzyskania zwartego i sprężystego ciasta,następnie zawijamy ciasto w folię i odkładamy do lodówki na około 30 minut, po tym czasie pozostaje nam tylko uformować wałki i przepuścić przez matrycę, bądź jak kto woli ręcznie na kulać karpiowe przysmaki.

Finalną fazą produkcji jest wspomniane wyżej parowanie i suszenie , jeżeli dodaliśmy konserwant ( glikol 10ml/jajko) czekamy aż przeschną około 2 – 3 dni i pakujemy w wiaderko,worek strunowy etc. , kulki bez konserwantu możemy przesypać solą , wysuszyć na kamień lub zamrozić co da nam pożądany efekt świeżości .

Zachęcam wszystkich do spróbowania swoich sił w produkcji przynęt , zanęt , da nam to niezmierną satysfakcję jeżeli będą naprawdę skuteczne a nasz portfel okaże się nieco grubszy na wzór karpiowych brzuchów. Pozdrawiam całą społeczność portalu karpiarze.pl i wszystkich łowców okazów.

The following two tabs change content below.

Komentarze

komentarzy

Zobacz również

Leave a Comment