MAJÓWKOWE Karpiowe EL dorado na GOSŁAWICACH


MAJÓWKOWE Karpiowe EL dorado na GOSŁAWICACH

Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany wspólny wypad na karpie wraz z NIKOLKĄ .Ze względu na pogodę i przeziębienie córki pierwsze zasiadki w tym sezonie a nawet wspólne zawody odchodziły do lamusa – zdrowie ma się tylko jedno ….dbajcie o nie bo z zasiadki będą nici…. Po wcześniejszej rezerwacji i ustalonych szczegółach z gospodarzem Pawłem Stępniem i kolegom Tomkiem Spaszewskim który pełni funkcje konsultanta łowiska .
Nareszcie po intensywnym tygodniu jedziemy na ryby, docieramy na łowisko późnym wieczorem, dookoła okalają łowisko stawy hodowlane jesiotra oraz drzewa, akwen położony jest z dala od ulic i zabudowań w krajobrazie można dostrzec tylko przyrodę i kominy od ciepłowni Konin które w połączeniu z zachodem słońca tworzą malownicze obrazy z kłębów jakie oddają …. długo by opowiadać,to trzeba zobaczyć by zakochać się w Gosławicach jak to mówił kiedyś jeden z miłośników tego łowiska -i miał zresztą racje…

Niki zasypia już w aucie wiec szybko w strugach deszczu rozbijam obóz na pomoście (pamiętajcie przydaje się wkrętarka by szło sprawniej ,…nie ma na wyposażeniu stanowisk ha ha ha)
najpierw nasz magazynek a następnie niezawodny dom g2 z kolekcji DAM .
Gdy już Nikolka smacznie śpi w swoim nowym karpiowym łóżku otulona miękkim śpiworem ,ja szykuje zestawy i przygotowuje CARRUMowe smakołyki dla naszych ulubieńców ,po czym sprawuję łódkę zdalną i zaczynam sondować miejsca gdzie powędrują pierwsze zestawy na nowej wodzie. Mimo tak późnej pory i zmęczenia ,głodny brania karpiowego nie mogłem się powstrzymać aby umieścić zestawy w wodzie przed wymarzonym odpoczynkiem ,który trwał niestety nie całą godzinę gdy pędząca szpula kołowrotka wprawiła sygnalizator w nieprzerywający ODJAZD.
JEST JEST mam pierwsze branie,zacinam i nie dowierzam co się w danej chwili dzieje ,nie mogę zatrzymać pędzącej ryby ..”ona wciąż wybiera żyłkę ze szpuli,, – w myślach chodzi po głowie w takiej chwili ……..TOMUŚ?….,MIREK?……
ale niestety ryba ląduję w zaczepie ,początkowo myślałem że poszła w zielsko które tam mocno występuje,walka na łódce trwała ponad godzinę lecz bez skutku ryba była w zaczepie i wciąż wybierała żyłkę ze szpuli ,zmarznięty zmoknięty postanawiam otworzyć kabłąk kołowrotka i dać szanse wyplątać się rybie która co jakiś czas daje znak,wybierając żyłkę. Wracam na brzeg i kładę się spać ,gdy o 9,00 NIKOLA wybiega do brania budząc mnie i holuje swoją pierwszą rybę zasiadki co się okazuje nowym PB 14kg ,piękny pełno łuski karp królewski którego nie jest w stanie unieść podczas sesji zdjęciowej .

Tego dnia doławiamy jeszcze kilka rybek. Przy obiedzie w rozmowach mówimy sobie że się pięknie zaczyna ,gdyby nie pogoda ,która jest wielką niewiadomą -,,zresztą w całej Polsce bez optymizmu”

Skoro jak ma być tak, że będą brały to niech sobie pada pomyślałem.
,,Wciąż mamy regularnie brania i łowimy duże ryby z godziny na godzinę robi się coraz później ,w nocy zaliczamy kilka spinek .tak mija kolejny dzień majówki, następnego dnia po śniadaniu odwiedza nas stały bywalec łowiska Paweł Straus
i daje nam kilka wskazówek odnośnie łowiska i jego mieszkańców. Nasza taktyka i kilka nowych wskazówek daje nam mnóstwo brań w ciągu dnia ,wszystkie rybki są naprawdę waleczne i do samego końca nie wiesz co holujesz ,nawet ciężko przygotować obiad nie mówiąc o jego konsumpcji i tak do wieczora ,po smacznej kolacji nadeszła pora na odpoczynek by po ok 3 nad ranem przerwać sen i świętować Święto Pracy podczas pracy przy holach ryb to było coś niesamowitego nie nadążałem wywozić zestawów,i wciąż miałem systematycznie brania przy ściszonej centralce i sygnalizatorach ,chciałem dąć odpocząć Córce po tych emocjach jakie mieliśmy poprzedniego dnia lecz niestety w pewnym momencie straciłem już kontrole w workach ryby na macie ryba zalana wodą czeka na ważenie a tu kolejna rolka podchodzę zacinam jestem on musi być spory ten misiak daje popalić w pewnym momencie widzę że nie zdążyłem złożyć podbieraka i krzyczę
… Niki wstawaj musisz mi pomóc mam rybę …….
na co zaspana NIKI…… zaraz to holuj zaraz wstanę jeszcze chwilka …(musiała wciągnąć pępek haha )
kiedy mówię drżącym głosem ze zdumienia….mam DUŻĄ RYBĘ a nie mam podbieraka ,bo rybę miałem i leży na macie i kolejne branie było …,,
córka wychodząc z namiotu  nie dowierzała i w pewnej chwili zaniemówiła na to co zobaczyła po czym szybko złożyła podbierak i podebrała karpia .
gdy był w podbieraku ,szybko zrobiliśmy fotkę ważenie i do wody tej poprzedniej ryby ,a gdy podnosiłem podbierak z ze  świeżo złowioną to nogi mi drżały z radości ,czułem że to nie jest 15+ ale coś więcej, kładę zdobycz na macie ,
NIKOLA podaje mi środek do dezynfekcji skrupulatnie oglądam rybę i szybka decyzja .,,trzeba zadzwonić do  Pawła opiekuna łowiska”.. hm- ten niestety jest nieobecny na łowisku i prosi o ostrożność przy rybie i kilka fotek, następnie wykonujemy szybką sesje i taruje wagę po czym dech mi zapiera z radości i jestem mega zadowolony …. jest!!! ,jest!!!, jest!!!, mam nowe PB 21 KG i to na nowej wodzie w super atmosferze z córką po czym w euforii wypuszczamy „KONIA „ i idziemy do namiotu by pochwalić się znajomym i rodzinie wysyłając SMS z rekordowej 20+ .fot 8-10
Po jakimś czasie Niki ma branie lecz spina przy podbieraku, po szybkiej wywózce na tym samym kiju z tą samą kulką kolejny odjazd tym razem NIKOLKA doholowuje rybę do podbieraka i jak się okazuje podczas warzenia to jest nowe PB Nikoli bite drugi raz podczas  naszej wspólnej zasiadki majowej.

Postanawiamy spokojnie zjeść śniadanko więc zestawy zostają na brzegu po tej pobudce należy się nam odpoczynek i kubek cieplej herbaty, gdyż majowa pogoda nas nie rozpieszcza. Po rannym el dorado łódka nam się rozładowała więc po śniadanku kilka pva z kuchni CARRUM i w nęcone od dwóch dni miejscówki posyłam zestawy z rzutu co daje nam kolejnego pełno łuskowego przyjaciela na macie,po czym wyjmujemy zestawy z wody udajemy się do budynków gdzie znajduje się prąd aby podładować akumulatory i przy okazji skorzystać z zaplecza sanitarnego jakie się tam znajduje, co jest rzadkością na łowiskach(i tu wielkie pochwały dla właścicieli za tak przygotowane łowisko).
W porze obiadowej przychodzą do nas by się zapoznać  Łukasz Banaszak i Darek Wlodarczak z pieskiem Mają z TEAMU Genesis  i mówią że wieść jaka rozeszła się po łowisku że młodziutka 10 latka wyciąga karpie skłoniła ich by nas poznać .Popołudnie zaowocowało kilkoma braniami z rzutu i pięknymi holami które są naprawdę nie do opisania. Kolejna noc minęła spokojnie,I było można odczuć brak systematycznego nęcenia w ciągu dnia z powodu braku modelu zdalnie sterowanego, jednak po kilku wywózkach kuleczki CARRUM ponownie ściągnęły w nasze miejscówki karpie co przerodziło się systematyczne brania a nawet ich nawął, w pewniej chwili NIKOLA ma branie i zachowuje się jak rasowy KARPIARZ wybiega z namiotu zacina rybę i reguluje hamulec podczas holu i w tym samym momencie odjazd na moim kiju i hol dubeltowy na st 20. radość DZIECKA jest nie do opisania gdy wspólnie ze mną holuje rybę stosując się do moich rad.
Ale my mamy tylko jeden podbierak!!!!
krzyczę i wołam Darka i Łukasza o pomoc w podebraniu ryb ,i nie wiem czy oni tacy szybcy czy czas stanął w miejscu u nas gdy oni przybiegli byli zdumieni co u nas się dzieje oczywiście pomogli w podebraniu i sesji za co dziękuje w ty miejscu i pozdrawiam serdecznie???


do kolejnego dnia czas szybko zleciał chyba przez ilość złowionych ryb bo pomału już odczuwaliśmy po kościach zwłaszcza ja. Powtórne nęcenie przyniosło nam wiele kolejnych brań. Nazajutrz niestety musimy kończyć nasze El dorado na gosławicach, ale oczywiście rybki nas pożegnały meldując się poranną porą, bo co dobre szybko się kończy. na pewno będzie to niezapomniana zasiadka w super towarzystwie mojej kochanej CÓRECZKI
reasumując całość:

4 doby
ok 40 brań na 3 wędki
ponad 20 ryb wszystkie 10+
nasze nowe PB
jeden  duży MINUS dla Wiosny
do zobaczenia nad wodą
MICHAŁ

The following two tabs change content below.

Komentarze

komentarzy

Zobacz również

Leave a Comment