RELACJA PRZEMKA I MARCINA – JEDNA DOBA NA HOLENDERSKIEJ WODZIE

RELACJA PRZEMKA MARKOWSKIEGO I MARCINA ZEGA:

Czwartkowy wieczór, degustujemy z żoną czerwone wino w cieple domowego zacisza, w końcu obiecałem żonie, że ten weekend spędzimy razem. Jednak w podświadomości myślę jak wyskoczyć chodź na kilka godzin nad wode. W tym samym momencie dostaję wiadomość…jedziemy w piątek na nocke…tak, to Marcin Zega mój holenderski temowy kolega. Prognozy pogody nie są najlepsze, ale decyzja może być tylko jedna…jedziemy. Została kwestia przekonania żony, ale z tym sobie poradziłem. W piątek o 14 wszystkie zestawy były w wodzie, a my, wzięliśmy się za rozłożenie namiotu i reszty karpiowego sprzętu. Siedząc wygodnie w fotelach, popijając ciepłą herbatę, półtora godziny od wyrzucenia zestawów, na zestawie z pojedyńczym pop up Dracula nastąpiło branie. Było tak silne i gwałtowne że wędka spadła z poda. To był jesienny pełnołuski karp o wadze 10.20kg.

Pod wieczór niebo zaciągnęło się ciężkimi chmurami i zaczęło padać. Deszczowa ciepła noc z temperaturą 20*C i chłodny poranek, nie przyniósł nam brań. Wyspani ok. godziny 11 zaczęliśmy się pakować, wykorzystując przerwę między opadami. Nagle sygnalizator Marcina wydało pojedynczy dźwięk, za chwilę kolejny…pomyśleliśmy że leszcze weszły w łowisko i jeden zassał pojedyńczego pop up Draculi…. ale nic z tego, sygnalizator nagle ożył i zagrał melodie, na którą czekaliśmy. W trakcie holu Marcina, kolejne pojedyncze dźwięki i dynamiczny odjazd na mojej wędce. Podwójny hol, dwóch kanałowych karpi zakończył sie sukcesem. Marcina karp o wadze 8.90kg

I mój 14.30kg oby dwa połakomiły się na kulki z serii Dracula o nucie zapachowej orzecha tygrysiego z czosnkiem. Kolejna nasza wspólna krótka zasiadka, zakończyła się sukcesem.

The following two tabs change content below.

Komentarze

komentarzy

Zobacz również

Leave a Comment