Rodzinne karpiowanie – Jezioro Smolno

Piotr Rabczuk i opis jego zasiadki, którą spędził razem z rodzinną nad pięknym jeziorem Smolno :

Nadszedł czas urlopu, który częściowo postanowiłem spędzić razem z rodziną nad malowniczym jeziorem, jakim jest Smolno. Podczas tej zasiadki towarzyszyła mi żona Magda oraz syn Hubert. Przez trzy doby towarzyszył nam również mój brat Paweł z synem Mateuszem. Paweł niestety mógł z nami spędzać tylko popołudnia i nocki a z samego rana musiał jeździć do pracy. Jako miejsce naszej zasiadki wybraliśmy pomost na bagienkach, który pozwolił nam swobodnie tam się pomieścić.

Pierwsza doba.

Po rozstawieniu całego sprzętu nadszedł czas na przygotowanie zestawów. Postanowiliśmy na początek dać na każdy zestaw coś innego i zobaczyć co bardziej podpasuje tutejszym mieszkańcom.

 

Po uzbrojeniu zestawów nadszedł czas na wywózkę zestawów, w której pomagał mi Hubert, który już złapał karpiową zajawkę i sam szukał sobie miejscówek i sam kładł sobie zestawy.

 

Po ciężkiej pracy nadszedł czas na obserwacje wody i chwile relaksu. Pogoda była typowo letnia co raczej nie wskazywało na to, abyśmy mogli liczyć na jakieś brania w dzień. Pozostało liczyć na brania w nocy.

W nocy udało się zrobić dwa brania, z czego na jednym zestawie zameldował się leszcz, a na drugiej wędce ryba zaparkowała w zwalonym drzewie i się spięła.

Druga doba.

Kolejny dzień w oczekiwaniu na branie postanowiliśmy zrobić sobie zawody spławikowe, gdzie rybki dużo bardziej chciały współpracować. Po zawodach postanowiliśmy się schłodzić oraz złapać trochę promieni słonecznych, których w tym roku jak na lekarstwo.

Po południu dotarł do nas Paweł z Mateuszem, który swoje zestawy umiejscowił po prawej stronie przy trzcinach. Wieczorem znowu nadszedł czas na pełen relaks i obserwację wody w oczekiwaniu na ten cudowny dźwięk sygnalizatorów.

Noc okazała się łaskawa i razem z bratem udało nam się złowić dwa karpie. Może nie były wielkich rozmiarów, ale cieszyły jak zawsze.

W dzień dogonił nas Hubert, łowiąc pięknego ciemnego karpia.

Trzecia doba to już zmiana pogody na przemian deszcz, słońce a wieczorem burze co daje nadzieje na większą aktywność karpi.

I się nie myliłem. Branie w dzień, piękny odjazd i walka na środku wody gdzie po paru minutach wracamy na pomost zadowoleni, bo w końcu jest coś większego.

Do końca zasiadki już nic ciekawego się nie wydarzyło poza kilkoma leszczami. Podsumowując to mimo że liczba złowionych ryb nie powala co można zgonić na pogodę, to i tak wyjazd ten należy uznać za bardzo udany, czas spędzony wspólnie z rodziną, i to nad wodą więc czego chcieć więcej. Pozdrawiam / Piotr.

Poniżej reszta fotek z tego wyjazdu.

 

 

 

 

The following two tabs change content below.

Komentarze

komentarzy

Zobacz również

Leave a Comment