TEAM INVADER – RELACJA PRZEMKA I MARCINA

Ostatnia wspólna zasiadka z Marcinem w tym roku nad Holenderską żwirownią, zostanie na długo w mojej pamięci. Zaplanowane dwie doby, przyniosły nam jedno karpiowe branie na kulki o smaku wątroba kukurydza (Czyngis Chan) 2x20mm . Już pierwszej nocy o 3:30 sygnalizator bez najmniejszych pojedyńczych „pików” wyrwał nas z łóżek, nastąpił potężny odjazd. Wyskoczyliśmy z namiotu, podniesienie wędki z poda i czuję bardzo dużą siłę ryby. Marcin szykuje ponton, aby nie ryzykować holu z brzegu i nie stracić tej ryby. W pewnym momenie Marcin zauważył… że stoję w jedyn klapku zaspany i pełen adrenaliny, nie zauważyłem że mam jednego klapka i w dodatku lewego, założonego na prawą nogę. Wskakuje do pontonu i zaczynam walkę z rybą na otwartej wodzie w pełnej ciemności. Przez pierwsze 15 minut ryba robiła co chciała, co chwila czułem jak próbuje „zaparkować” w jakiś zaczepach. Dwa razy myślałem że to już koniec, straciłem na moment z nią kontakt. Siła tej ryby była nie samowita, zrywy wyginały wędkę, która do samej rękojeści wchodziła do wody. Gdy w ciemnościach zobaczyłem cień ryby na powierzchni, zorientowałem się że nie mam czołówki i będę miał problem z jej podebraniem, ponieważ nic nie widzę. Udało się za drugim razem…mam karpia w podbieraku. Po sile ryby wiedziałem, że jest duża ale do konca nie wiedziałem jaki to karp. W kołysce zobaczyliśmy pięknego lampasa a waga pokazała 18kg.

Poranna sesja pokazała piękno tej ryby, a że chciałem zawsze spróbować „morsowania”miałem właśnie okazję w listopadzie przy temperaturze wody ok 8*C.

Był to nasz ostatni wspólny wyjazd w tym roku, Marcin zostanie po raz trzeci ojcem więc musi poświęcić czas rodzinie….a ja, pewnie jeszcze gdzieś pojadę na krótkie zasiadki.

 

The following two tabs change content below.

Komentarze

komentarzy

Zobacz również

Leave a Comment